romans konwencjonalny
s³. i muz. Pawe³ Ma³olepszy
W ma³ym domku gdzie¶ na samym skraju miasta,
Na prywatce gdy nad miastem wieczór nasta³.
On i ona siê poznali pó¼n± wiosn±.
I uczucie wielkie z miejsca ich unios³o.
By³ alkohol, by³a trawka i muzyka.
Podczas tañca on w k±ciku j± dotyka³.
I rzeczowo przy tym mówi³ tak o rzeczy,
¯e gdy zacz±³ to nie ¶mia³a mu zaprzeczyæ.
Byle jak, byle gdzie, byle byæ z tob±.
Byle mieæ zawsze ciebie gdzie¶ obok.
W ka¿d± noc, w ka¿dy dzieñ z tob± w dal p³yn±æ.
W twoich ramionach zatraciæ siê zgin±æ.
Umawiali siê codziennie na spacery.
Gdy pyta³a go o przesz³o¶æ - on by³ szczery.
Wybaczali sobie b³êdy i potkniêcia.
I wzruszali siê na stare patrz±c zdjêcia.
Codzieñ kwiaty jej przynosi³ i ca³owa³.
A gdy mówi³ to tak piêknie sk³ada³ s³owa.
Od poranków byli razem a¿ do zmroków.
I na chwilê nie spuszczali z siebie wzroków.
Potem bardzo siê kochali - ca³e lato.
W grudniu ona powiedzia³a: Bêdziesz tat±.
Zaraz potem urz±dzono za¶lubiny.
Po nich obiad dla przyjació³ i rodziny.
Oba rody by³y dumne i bogate.
Wiêc na starcie m³odzi z miejsca mieli chatê.
Jaki¶ wujek na mebelki grosz wy³o¿y³.
Kto¶ do tego jakie¶ auto im do³o¿y³.
Lecz siê myli ten kto my¶li, ¿e uczciwie,
¯yli odt±d razem d³ugo i szczê¶liwie.
Gdy uros³y góry pieluch oraz garów,
Wszystko prys³o jakby za dotkniêciem czarów.
Od tej pory k³uc± siê i patrz± wilkiem.
Jedno drugie wini teraz za pomy³kê.
Zgodnie tylko ka¿d± koñcz± awanturê,
Gdy ¶piewaj± s³owa te mieszanym chórem:
Byle jak, byle gdzie, byle nie z tob±.
Byle kto¶ inny by³ teraz obok.
W ka¿d± noc, w ka¿dy dzieñ w dal gdzie¶ odp³yn±æ.
W innych ramionach zatraciæ siê zgin±æ.
|
Najpopularniejszy scenariusz dalszego ci±gu gwa³townego romansu. Niestety.
|
|